gofi.betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

Pierwszy trening Arki


Środowe przedpołudnie przy Olimpijskiej. Kilka minut po 10. Gdy dojeżdżamy, do Gdyni, piłkarze beniaminka ekstraklasy - miejscowej Arki - truchtają już wokół jednego z bocznych boisk. To początek przygotowań do wielkiego wyzwania, jakim dla żółto-niebieskich będzie gra w I lidze. Po 23 latach przerwy.
Komendy zawodnikom
wydaje drugi trener Zbigniew Kaczmarek. Główny dowodzący, Mirosław Dragan, tylko się przygląda. Czasem krzyknie.
- Żwawiej się ruszajcie, więcej zaangażowania - słychać z ust człowieka, który wprowadził Arkę do ekstraklasy.
Naliczamy 24 zawodników. Większość ubrana w gustowne treningowe stroje firmy Lotto. To ci, którzy mają podpisane kontrakty. Są jednak tacy, którzy ćwiczą w innych strojach. Dwóch graczy z pola i pięciu bramkarzy. W gronie tych ostatnich nietrudno rozpoznać Michała Chamerę i Norberta Witkowskiego. Oni są pewni gry w Gdyni. Losy pozostałych - Kamila Bieckego, Krzysztofa Petrykowskiego oraz Piotra Skiby - będą się wahać jeszcze przez kilka dni. Z tej trójki pozostanie jeden. Wszyscy jednak bez cienia sprzeciwu wykonują kolejne polecenia Zbigniewa Kaczmarka, który po skończeniu przebieżki, bierze golkiperów do galopu.
Dragan tymczasem przechodzi na drugą stronę boiska. Masażysta Marek Latos przynosi koszulki i zawodnicy rozpoczynają gierkę. Bez bramek. Wymieniają jedynie piłkę między sobą. W oczy rzucają się dwie nowe twarze. To niewysoki Grzegorz Bonk oraz znacznie od niego wyższy Tomasz Sajdak.
- Przyjechałem na zaproszenie trenera Dragana - mówi ten pierwszy, który w minionym sezonie zdobył
10 bramek
dla trzecioligowego Ruchu Radzionków. - Tak się złożyło, że nie grałem ostatnio w ekstraklasie, ale z chęcią do niej wrócę. Najlepiej w barwach Arki, bo w śląskich klubach sytuacja jest nieciekawa.
Sajdak to gość z Niemiec. Jego ojciec był kiedyś zawodnikiem Gwardii Koszalin i dobrze się zna z Draganem. Młody gracz ma ciekawą przeszłość. Uczył się w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Łodzi, a wieku 16 lat wyjechał za Odrę. Tam występował w drużynie juniorów Werderu Brema, później w rezerwach Hannover 96. Dalej los rzucił go niżej. Występował w bliżej nieznanych zespołach Kickers Emden oraz Weyhe z IV ligi.
- Gram w środku pomocy lub ataku - opowiada Sajdak. - Mam podwójne obywatelstwo, lecz szczerze mówiąc, to nie myślałem poważnie o tym, by wrócić do Polski i tu grać. Skoro jednak pojawiła się możliwość spróbowania swoich sił w pierwszoligowej Arce, to z niej skorzystałem.
Ci dwaj gracze to dopiero kandydaci do wzmocnienia beniaminka. Pod okiem Dragana ćwiczą jednak piłkarze, przewidziani do gry. Trening obserwuje kilkudziesięciu kibiców. Wyraźnie ożywiają się na widok Grzegorza Nicińskiego. To symbol Arki. Piłkarz, który ma pełnić w drużynie rolę lidera.
Na niebie pojawiają się czarne chmury. Właśnie wtedy Dragan nakazuje zawodnikom ustawić dwie bramki. Za chwilę rozpocznie się dwudziestominutowa gra. Pechowo kończy się ona dla młodego juniora, Konrada Korka. Po starciu z Mateuszem Kołodziejskim doznaje urazu stawu łokciowego. Ręka będzie musiała powędrować do gipsu.
Wreszcie pada gol. Bartosz Ława podaje dokładnie do Marcina Pudysiaka, a ten - uderzeniem w tzw. długi róg - nie daje szans bramkarzowi. Za chwilę jednak pada wyrównanie. Najlepszy na boisku Niciński uderza nie do obrony z kilkunastu metrów.
- Z nadziejami przystępuję do okresu przygotowawczego - mówi Pudysiak. - Cieszę się, że w wieku 31 lat będzie miał szansę na debiut w ekstraklasie. Oczywiście muszę na to zapracować, bo rywalizacja o miejsce w składzie z pewnością się zwiększy. Nie boję się jej jednak.
Podobnie myśli
Dariusz Patalan. Napastnik, sprowadzony do Arki zimą, nie miał udanej rundy wiosennej. Teraz chce jednak za wszelką cenę udowodnić, że jego transfer nie był błędem.
- Najgorzej, że wciąż dokucza mi ścięgno Achillesa - mówi. - Mam jednak nadzieję, że na obozie przygotowawczym w Czechach wszystko będzie już w porządku. Wiem, że wiosną zawiodłem, bo napastnika rozlicza się przede wszystkim z liczby strzelonych bramek. Mam nadzieję, że w ekstraklasie przełamię złą passę.
Patalan ma jednak wielu rywali do miejsca w ataku. Na pełnych obrotach ćwiczy już Grzegorz Pilch. Doszedł Nigeryjczyk Benjamin Imeh. A są przecież jeszcze choćby Grzegorz Niciński czy Andrij Griszczenko. Brak tego ostatniego na wczorajszych zajęciach rzuca się w oczy. Podobnie jak Ireneusza Kościelniaka. Ten ostatni szybko się jednak znajduje. Ze względów formalnych treningi z Arką zacznie dopiero od 1 lipca. Natomiast ?Grisza? ma jakieś problemy wizowe. Do Gdyni ma dotrzeć dziś.
Wspominaliśmy już o nowych twarzach. Witkowski, Niciński, Imeh, Kościelniak. Jest jeszcze Grzegorz Jakosz. W kontrolnej grze ustawiony przez Dragana na lewej obronie.
- Na tej pozycji grałem w Polonii Warszawa - mówi. - Nie wiem, czy trener właśnie tu widzi dla mnie miejsce, bo to dopiero pierwszy trening. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem bazy, jaką zastałem w Gdyni. W Warszawie mieliśmy do dyspozycji tylko jedno boisko. Powalczę oczywiście o miejsce w składzie. W takim celu zdecydowałem się na przejście do Arki, która złożyła mi najbardziej konkretną ofertę. Mam nadzieję, że z nowym klubem powalczę o wyższe cele niż z Polonią.
Dochodzi 11.25. Dragan gwiżdże, oznajmiając koniec treningu. Takich zajęć będzie jeszcze wiele. Inauguracja rozgrywek ekstraklasy 24 lipca. Wtedy do Gdyni przyjedzie Legia Warszawa.



18651 |7450 |2084 |2693 |14047 |17971 |4119 |2361 |8304 |14296 |