Prokom - Anwil 88:72 (20:14, 30:21, 14:23, 24:14)
Prokom: Christian Dalmau 24, Adam Wójcik 14, Rashid Atkins 13, Istvan Nemeth 9, Jeff Nordgaard 8, Filip Dylewicz 6, Tomas Masiulis 6, Goran Jagodnik 3, Tomas Pacesas 3, Michael Andersen 2.
Anwil: Michał Ignerski 18, Ed Scott 12, Brent Scott 9, Pete Lisicki 8, Robert Witka 8, Gatis Jahovics 5, Marcin Sroka 5, Wiktor Grudziński 3, Seid Hajric 2, Marius Prekevicius 2.
Sędziowali: Tomasz Kudlicki, Jakub Zamojski i Marcin Kowalski.
Widzów: 2000
Zwycięstwem 88:72 we własnej hali nad Anwilem Włocławek rozpoczęli finałową rywalizację do czterech wygranych koszykarze Prokomu Trefla Sopot. Obrońców tytułu do zwycięstwa poprowadził Christan Dalmau, który w ciągu 12 minut zdobył 24 punkty, sześć razy trafiając piłką do kosza zza linii 6,25 m.
Gorąca atmosfera w hali 100-lecia Sopotu panowała już na godzinę przed rozpoczęciem meczu. Kibiców ?nakręcał? specjalnie wynajęty w tym celu wodzirej. Przyjechała też 150-osobowa grupa z Włocławka, ale była ona skutecznie zagłuszana przez miejscowych. Początek meczu należał do Prokomu, ale pierwsza piątka sopockich koszykarzy nie zdołała wypracować poważniejszej przewagi. Na dwie minuty przed zakończeniem pierwszej kwarty gospodarze prowadzili tylko 16:14. W Anwilu statycznie grali w tym okresie zawodnicy obwodowi i cały ciężar zdobywania punktów spoczywał na barkach doświadczonego Brenta Scotta i Michała Ignerskiego.
Obraz gry zmienił się, gdy trener Eugeniusz Kijewski zaczął wprowadzać do gry rezerwowych. Nie po raz pierwszy w tym play off sopoccy ?ławkowicze? decydują o zwycięstwach drużyny. Jednak to, czego dokonał w ciągu 12 minut Dalmau, na długo pozostanie w pamięci kibiców. Grał jak w transie, z łatwością uwalniał się spod opieki kryjących go zawodników, wybiegał na czyste pozycje i trafiał z zadziwiającą dokładnością. Po jego szóstej ?trójce? na początku trzeciej kwarty Prokom prowadził różnicą 18 punktów (53:35), a kiedy ?za trzy? punktować zaczął Filip Dylewicz przewaga gospodarzy urosła do 20 ?oczek? (61:41 w 25 minucie). Po zejściu zmęczonego Dalmau koszykarze Anwilu podjęli próbę pościgu. W pobliżu włocławskiej ławki rezerwowych szalał trener Andriej Urlep. Wierzgał nogami tak zamaszyście, że aż but spadł mu ze stopy i wylądował na parkiecie.
Doskonale w tym okresie spisywał się skrzydłowy gości Michał Ignerski, który z łatwością ogrywał Gorana Jagodnika i zdobywał tzw. łatwe punkty. W ciągu ostatnich pięciu minut trzeciej kwarty przewaga Prokomu zmalała do 6 punktów (64:58).
Pościg Anwilu zastopowali na początku czwartej odsłony, Istvan Nemeth i Tomas Masiulis. Obaj trafili ?za trzy?, co pomogło sopocoianom odzyskać właściwy rytm gry. W końcówce bardzo dobrze grali, Jeff Nordgaard i Rashid Atkins i Adam Wójcik, którzy powiększyli przewagę, gwarantującą spokojną grę w ostatnich minutach.
Kolejne spotkanie odbędzie się w najbliższy czwartek, również w Sopocie. Początek o godz. 18.15.
18060 |20552 |22503 |18301 |2353 |3765 |20247 |12059 |8554 |5248 |