gofi.betro

:::Menu:::

:::News:::

:::RSS:::

NISZCZĄ KLIF


CHŁAPOWO. Chłapowski klif się sypie. Niestety, winni są turyści, którzy wspinają się po nim, schodzą, a nawet uprawiają sport na stromych zboczach. Jednym z pomysłów na ich odstraszenie może być... pokłucie.
- To skandal, bezmyślni wczasowicze schodzą po prostu w dół klifu na plażę, zamiast korzystać ze specjalnych zejść - alarmują nas czytelnicy. I nie tylko nas - prośbami o interwencje zasypywany jest m.in. Urząd Morski.
Ślady zostawione przez buty na stromej ścianie chłapowskiego klifu widoczne są gołym okiem.
- Jestem już drugi raz w Chłapowie, widzę, jak całe grupy chodzą po klifie - opowiada Marzena Bielecka, turystka z Grójca, którą spotkaliśmy na plaży. - Biegają dzieci, ale dorośli dają im przykład. Widziałam jak mężczyzna prowadził syna po nielegalnym zejściu w dół klifu.
Tuż pod klifem jest kąpielisko strzeżone. Plażują tu setki ludzi.
- Otrzymujemy wiele sygnałów na ten temat, ale mamy tylko jednego pracownika do pilnowania kilkunastu kilometrów brzegu - mówi z Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, zastępca dyrektora do spraw technicznych w Urzędzie Morskim w Gdyni. - Chodzenie po zboczu bardzo niszczy klif. Jednym z pomysłów na jego ratowanie jest obsadzenie zbocza roślinami nieprzyjemnymi dla chodzących tam ludzi.
Turyści nagminnie wspinają się na chlapowski klif i po nim schodzą. Większość korzysta ze stromego stoku jako ze skrótu w drodze na plażę. Nie chce się im bowiem korzystać z okrężnej drogi, czyli normalnego zejścia na plażę. Ale nie tylko plażowicze niszczą przyrodę.
- Widziałem, jak w Chłapowie pojawili się sportowcy, prawdopodobnie francuscy - opowiada nam jeden z wczasowiczów. - Podeszli do podnóża klifu i zaczęli po nim biegać w górę i w dół, w ramach treningu.
Bruno Wandtke, architekt, załamuje ręce: - Lotniarze, którzy odbijają się na krawędzi klifu, nie są zagrożeniem. Natomiast chodzenie po stoku osłabia wytrzymałość klifu - twierdzi główny projektant planu ogólnego zagospodarowania Chłapowa, współtwórca planu Nadmorskiego Parku Krajobrazowego.
Klif ma tego lata ciężkie życie...
- Dostaliśmy nawet sygnał, że na zboczu jacyś ludzie zjeżdżali sobie w dół na linach - przyznaje Anna Stelmaszyk-Świerczyńska, zastępca dyrektora do spraw technicznych w Urzędzie Morskim w Gdyni. - Niestety, gdy nasz pracownik dotarł na miejsce, zostały po nich tylko ślady.
Specjaliści z Urzędu Morskiego tłumaczą, że chodzenie po zboczu dlatego niszczy klif, że rozdeptywane są rośliny. A to sprawia, że całe podłoże jest mniej stabilne. Klif łatwiej się zatem obsuwa, większe spustoszenie sieją przez to także obmywające go podczas sztormów fale morskie.
Mandat, który nałożyliby urzędnicy UM gdyby kogoś złapali, to z reguły 300-500 zł. Mandaty nakłada za to straż graniczna.
- Chodzenie po miejscach niedozwolonych, wydmach, klifach, parkowanie w lasach itp to zmora sezonu letniego - przyznaje major Mariusz Wolniak, komendant Granicznej Placówki Kontrolnej Straży Granicznej we Władysławowie. - Karzemy ludzi, a proceder wciąż trwa.
- Nie możemy niestety ogrodzić klifu, ponieważ musimy mieć dostęp do niego, aby prowadzić tam prace - tłumaczy Anna Stelmaszyk-Świerczyńska. - Dlatego rozwiązaniem może być posadzenie na zboczu takich roślin jak głóg czy róża pomarszczona, które skutecznie pokłują amatorów chodzenia po niedozwolonych miejscach.



22117 |19045 |22018 |4667 |20794 |6863 |10490 |1512 |21464 |6646 |