Dolnośląscy kierowcy muszą tankować w ciemno
- Tankuję gaz na legnickich stacjach paliwowych, bo nie mam wyjścia - narzeka Wiesław Buń. - Moim zdaniem, to paliwo jest fatalnej jakości. Jeżdżę często w długie trasy. Auto zużywa mi nawet 16 litrów gazu na 100 kilometrów. Gdy zatankuję w Niemczech, ten sam wóz spala tylko 9 litrów.
Wiesław Buń przez kilka lat walczył o wprowadzenie w życie ustawy określającej parametry techniczne gazu LPG. Pisał w tej sprawie listy do ministra gospodarki, premiera, prezydenta, a nawet Trybunału Europejskiego w Strasburgu. Wreszcie rozporządzenie określające normy ukazało się. Był marzec 2007 roku.
- Jest prawo, ale nadal nic się nie zmieniło - złości się Buń. - Auto chodzi jak muł. Poskarżyłem się w legnickim oddziale Państwowej Inspekcji Handlowej. Okazało się, że stacji paliwowych nikt nie kontroluje.
Kiedyś inspektorzy PIH radzili Buniowi, by zawiózł trefne paliwo do kontroli w Instytucie Nafty i Gazu w Krakowie. Ale za badania musiałby zapłacić z własnej kieszeni. Teraz teoretycznie wystarczy poskarżyć się w Państwowej Inspekcji Handlowej.
- Mamy możliwości techniczne, by kontrolować stacje paliwowe, które sprzedają gaz - zapewnia Anna Sapiełło-Renk, dyrektorka legnickiego oddziału PIH. - Ale termin kontroli już nie zależy od nas. Każdą informację o złej jakości paliwa przekazujemy do centrali w Warszawie i to tam zapada decyzja, kiedy i na jakiej stacji pojawią się kontrolerzy.
- Wszystko zależy od dostawcy - przyznaje pan Stanisław, właściciel jednej z legnickich stacji paliw. - Poważni sprzedawcy zaopatrują się w Orlenie, który gwarantuje wysoką jakość. Ale mniejsi sprowadzają już zanieczyszczony gaz z Rosji.
W minionym roku do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpłynęło ponad 40 skarg dotyczących złej jakości gazu. Kontrole przeprowadzone przez PIH w sześciu województwach - kujawsko-pomorskim, lubelskim, mazowieckim, pomorskim, warmińsko-mazurskim i podlaskim - wykazały, że paliwo złej jakości sprzedaje od trzech do szesnastu procent stacji w tych regionach. Najczęściej stwierdzano zbyt dużą zawartość siarki. Ale jakość paliwa nie pozostaje bez wpływu na żywotność auta.
- Musiałem remontować silnik, który zepsuł się, bo tankowałem marny gaz - twierdzi Wiesław Buń. - Czas skończyć z oszukiwaniem ludzi.
Próbowaliśmy zmobilizować PIH do pomocy kierowcom. - Trudno coś powiedzieć o jakości gazu LPG w województwie dolnośląskim - przyznaje Anna Jawoszek z Głównego Inspektoratu Inspekcji Handlowej w Warszawie. - Dotychczas nie przeprowadzaliśmy tam kontroli.
Uzyskaliśmy jednak zapewnienie, że na Dolnym Śląsku na stacjach sprzedających gaz LPG pojawią się kontrolerzy PIH-u. Kiedy? Tego już nam nie powiedziano.
21785 |10583 |15512 |18238 |21846 |18578 |18010 |262 |12651 |15622 |